„Aparat powszechny” w niemal każdym Polskim domu w latach komunizmu – ZENIT 12XP.

W dniu dzisiejszym postaram się przedstawić klasyk lat 80 i 90, czyli Zenita 12XP, tak więc pozostajemy w tematyce aparatów Radzieckich. Zenit to lustrzanka jednoobiektywowa, która swoje waży i swoje znaczy w dziejach fotografii. Przypuszczam, że około 90% fotoamatorów (to tylko moje przypuszczenia) fotografujących w czasach komunistycznych zaczynało właśnie od tego sprzętu i to właśnie z tym aparatem stawiali swoje pierwsze kroki fotograficzne. Każdy kto miał do czynienia z Zenitem dobrze wie, że nie jest to cud techniki, lecz taka prawda, że i takim sprzętem można robić zdjęcia , które będą zachwycać najwyższe gusta.

Od sfery technicznej tak w telegraficznym skrócie Zenit jest wyposażony w czasy otwarcia migawki 1/30s – 1/500s oraz B, czyli potocznie mówiąc czas „bulb”. Migawka jest w pełni mechaniczna, więc bez baterii jesteśmy w stanie wykonywać zdjęcia, co jest naprawdę dużym plusem. Bateria jest potrzebna do działania światłomierza, który mierzy światło wpadające przez obiektyw, jest to tzw. „system” TTL. Zostając przy temacie obiektywu to HELIOSy, które są montowane w zestawie z aparatem, stoją na bardzo dobrym poziomie optycznym. Głównym atutem HELIOSów jest dość dobra jasność, wynosi ona 1:2, co przy ogniskowej 58mm daje nam obiektyw nadający się do portretowania. Charakterystyczny bokeh jaki daje nam HELIOS jest raczej nie do pomylenia z żadnym innym bokehem.

Gwint obiektywowy (M42) jaki posiada ZENIT daje nam ogromny wybór przeróżnych obiektywów jakie możemy dokupić. Z ZENITem z powodzeniem możemy używać obiektywów takich marek jak np. PENTACON, CARL ZEISS JENA, TAKUMAR. Tak szeroki wachlarz obiektywów o różnej jasności i ogniskowej sprawia, że z niezbyt wyszukanego aparatu jakim niewątpliwie jest ZENIT możemy stać się właścicielami całkiem porządnego sprzętu do portretu, makrofotografii lub pejzażu.

Podsumowując, chciałbym zauważyć, że nawet tak topornym sprzętem można bez problemu robić piękne zdjęcia, bo prawda jest taka, że to nie sprzęt robi zdjęcia i wybiera kadry – to jest zadanie fotografującego. Wiele dowodów na potwierdzenie mojej opinii można poszukać w różnych galeriach internetowych.

Ja posiadam dwie wersje eksportowe ZENITa 12XP (z 1996 roku – wersja z lewej i z 1984 roku – wersja z prawej), mimo, że technicznie aparaty nie różnią się kompletnie niczym to wizualnie można dostrzec pewne różnice, zresztą wszystko pokażą zdjęcia mojego autorstwa obu moich egzemplarzy.