Krótkie podsumowanie i fotorelacja z 42. Jesieni na Pałukach. Lista aparatów wystawionych na jarmarku.

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

W ostatnią niedzielę 17 września 2017 roku w Żninie odbyła się 42. edycja jarmarku Jesień na Pałukach, który jest największą tego typu imprezą w tym regionie Polski. Jest impreza promująca ludowe tradycje, stroje, dzieła sztuki (rzeźby, obrazy i inne rękodzieło), a także regionalne i naturalne produkty spożywcze takie jak prawdziwe wędliny, miód, pieczywo. Od 2014 roku „przykleiłem się” nieco do tej imprezy i wystawiam tam część mojej kolekcji starych aparatów fotograficznych oraz innych przedmiotów związanych z dawną fotografią. Nie inaczej było w tym roku – pokazałem 24 sztuki aparatów, a także światłomierze, stary polski zegar ciemniowy, przycinarkę do zdjęć oraz stare radzieckie lampy błyskowe wraz z akumulatorami. Jako ciekawostkę pokazałem stare wężyki spustowe „Practikus” niemieckiej produkcji, w pięknym starym opakowaniu kartonowym. 

Tak jak co roku podczas jarmarku spotkałem wielu ciekawych ludzi nie tylko z mojego miasta ale też na przykład z Mazowsza, a dokładnie osoby z Radomia. Moje stoisko odwiedziły też osoby z Pakości, Bydgoszczy, Chełmna, choć pewnie też z innych miejsc, bo nie każdy o sobie opowiadał. Bardzo ciekawą rozmowę przeprowadziłem z Panem z Bydgoszczy, który ubolewał nad obecnie fotografującymi fotografami ślubnymi ale również nad odbiorcami takich zdjęć. W dzisiejszych czasach wielu fotografów nie zwraca uwagi na poprawne naświetlenie zdjęć, a także na ustawienie balansu bieli. Potem koronkowa suknia panny młodej nie ma żadnych szczegółów – jest to jedna wielka biała plama na zdjęciu. Bydgoszczanin nie był jednak zgorzkniałym starym panem, który tylko narzeka jak to teraz jest źle na rynku fotograficznym – bo bardzo chwalił młodzież, która fotografuje w Bydgoszczy, mówił, że będą z nich ludzie. Także aparaty w dłoń i do boju… :)

Poniżej przedstawiam Wam listę aparatów jakie pokazałem na tegorocznej
42. Jesieni na Pałukach oraz sporą dawkę zdjęć z jarmarku.

1. No. 2 Bulls Eye Kodak, Model D

Lata produkcji: 1892 – 1913

2. Zeiss Ikon TENAX

Lata produkcji: ? – ?

3. Kodak Jiffy SIX – 16

Lata produkcji: 1933 – 1937

4. Moskwa-5

Lata produkcji: 1956 – 1960

5. No. 1A Folding Pocket Kodak, Model D

Lata produkcji: 1909 – 1915

6. Franka Klappkamera

Lata produkcji: 1927 – ?

7. Enolde

Lata produkcji: 1930 – 1931

8. Soho Myna ALL DISTANCE

Lata produkcji: 1937 – ?

9. Zeca – Sport

Lata produkcji: 1937

10. Lumiere Dialux

Lata produkcji: 1931 – 1935

11. ULTRA – FEX (wersja 06)

Lata produkcji: 1949

12. Agfa Ambi Silette

Lata produkcji: 1957-1961

13. Pentacon Penti I

Lata produkcji: 1959

14. Agfa Jsorette

Lata produkcji: 1936 – 1942

15. Kodak Brownie Starmite

Lata produkcji: 1960 – 1963

16. Bilora Stop – Box

Lata produkcji: 1936

17. Agfa Box 64 Spezial

Lata produkcji: 1930 – 1935

18. Zeiss Ikon Baby Box Tengor 54/18

Lata produkcji: 1930 – 1931

19. Kodak Box 620

Lata produkcji: 1936 – 1939

20. Zeiss Ikon Box – Tengor 55/2

Lata produkcji: 1938 – 1950

21. Kodak Retinette 1B (typ 037)

Lata produkcji: 1959 – 1963

22. Voigtländer Brillant

Lata produkcji: 1932 – 1951

23. Voigtländer VAG

Lata produkcji: 1926 – 1935

24. Belca Beltica

Lata produkcji: 1951

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

42. Jesień na Pałukach (17 września 2017 roku)

Zawiłe losy Franki, czyli… Franka Klappkamera – aparat wielkoformatowy na szklane płyty z 1927 roku.

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Początek dwudziestego wieku to czas coraz większej popularyzacji fotografii – również wśród amatorów. W tym właśnie czasie powstało bardzo dużo firm, które zajęły się szeroko pojętą produkcją materiałów i przyrządów fotograficznych. Niemcy były państwem gdzie nowe fabryki produkujące aparaty fotograficzne powstawały jak grzyby po deszczu. Wiele z firm było ze sobą powiązanych, często zdarzało się, że firma wiele razy zmieniała swoją nazwę, właściciela, a nawet miejsce produkcji – co w tamtych czasach nie było regułą w tej branży. Jedną z takich firm była Franka – Kamerawerk, która zajmowała się produkcją aparatów fotograficznych.

Franka – Kamerawerk to przedsiębiorstwo założone w 1909 roku w Stuttgarcie przez Franza Vyskocila i jego żonę Leonię. Po krótkiej działalności firmy w Stuttgarcie, została ona przeniesiona do dzielnicy Bayreuth w Sankt Georgen i uchodziła w tamtych czasach za jedną z największych marek aparatów fotograficznych w bawarskim regionie Oberfranken (Górna Frankonia). Losy fabryki były jednak mocno zawiłe. Firma kilka razy zmieniała swoją nazwę, początkowo jej nazwa brzmiała: Vysko – Fabrik Franz Vyskocil. W 1910 roku do firmy Vyskocila dołączył Weigand i tak firma zmieniła nazwę na Weigand & Vyskocil. Już po dwóch latach, czyli w roku 1912 fabryka ponownie przekształciła nazwę na: Frankonia Kamerawerk. W roku 1913 roku jedynym właścicielem firmy został Weigand, który związał się z AW Schulze i asortyment fotograficzny sprzedawany był w jednym ze sklepów w Dreźnie. Kolejna zmiana nazwy nastąpiła już rok później w 1914 roku i firma nazywała się wtedy Hogaschwerk. Ta długa batalia z nazwą fabryki skończyła się pięć miesięcy później – wtedy to firma zyskała ostateczną nazwę, czyli: Franka – Kamerawerk – i pod taką nazwą fabryka przetrwała do 1962 roku. Firmę przejął Henry Wirgin, posiadający dwie swoje marki: Wirgin i Edixa. Oficjalne ostateczne zakończenie działalności produkcyjnej aparatów pod nazwą Franka nastąpiło w 1966 roku i tak podają niemal wszystkie zagraniczne strony internetowe, lecz doszukałem się informacji o tym, że aparat Franka 16 (na film 16mm) był produkowany do 1969 roku przez firmę Wirgin/Edixa. Także według mnie produkcja trwała o trzy lata dłużej niż jest to oficjalnie odnotowane.

Franka - Kamerawerk logo firmy

Franka – Kamerawerk logo firmy

Przez około 60 lat swojej działalności Franka – Kamerawerk wypuściła na rynek ponad 100 różnych modeli aparatów fotograficznych. Były to aparaty słynące z prostoty, solidności i niskiej ceny – co sprawiało, że konsumenci często wybierali urządzenia tego producenta. Aparaty wykonywane były głównie z metalu, a jedna trzecia produkcji szła na eksport, co tylko potwierdza tezę o tym, że sprzęt produkowany w tej fabryce był bardzo dobrej jakości.

W 1927 roku w fabryce usytuowanej w Górnej Frankonii powstał aparat o nazwie Franka Klappkamera – był to składany skrzynkowy aparat z wysuwanym miechem. Zdjęcia za pomocą tego urządzenia wykonywało się na szklanych płytach w rozmiarze 9 x 12 cm. W aparacie zamontowano prostą, ale jak na tamte lata dość „bogato” wyposażoną w czasy naświetlania migawkę VARIO, produkowaną od 1912 roku przez firmę Gauthier. Czasy wyglądały następująco: 1/25, 1/50, 1/100, „B” i „T”. O ile czas „B”, czyli bulb każdy zajmujący się fotografią zna, to czas „T” nie jest już tak oczywisty. Działanie czasu „T” to otwarcie migawki na czas określony przez fotografa ale bez konieczności trzymania spustu migawki – wystarczy przycisnąć i puścić, migawka jest wtedy otwarta, gdy chcemy zakończyć naświetlanie to należy czynność powtórzyć, czyli przycisnąć spust migawki ponownie – wtedy migawka się zamknie. Był to prosty w obsłudze sprzęt, który nie wymagał wielkiej wiedzy od fotografa jeśli chodzi o samo wykonywanie zdjęcia, jednakże wykonanie powłoki światłoczułej na szklanej płytce nie było już tak proste. Obiektyw tego niemieckiego aparatu to Franka – Anastigmat Velostigmat o jasności 6,3 i ogniskowej 135 mm. Soczewka ta kryje materiał światłoczuły o rozmiarze 4″ x 5″ tak więc jest to aparat wielkoformatowy. Przysłona zamyka się płynnie w idealny okrąg w przedziale od 6,3 do warości 36. Ostrość ustawiamy przesuwając miechem na wyciągu, a wartości w metrach widoczne są na skali z lewej strony miecha. Aparat ten został wyposażony w klasyczny odchylany celownik nad obiektywem, ale oczywiście najlepszym sposobem na potwierdzenie poprawnego wyostrzenia kadru był podgląd na matówce – mimo, że obraz był odwrócony „do góry nogami” to dawał pewność ostrego zdjęcia. Przejdźmy teraz do wizualnych aspektów tego urządzenia. Materiały są wysokiej jakości – okleina to raczej materiał imitujący skórę – lecz do złudzenia przypominający prawdziwą skórę naturalną, a metalowa obudowa i chromowane elementy nie posiadają śladów korozji, co przy 90 letnim aparacie robi niesamowite wrażenie. Mój egzemplarz jest w 100% sprawny, migawka działa idealnie i przysłona również. Miech jest w bardzo dobrej kondycji, nie dostrzegłem nawet żadnych przetarć.

Na koniec przygotowałem jeszcze dwie ciekawostki dotyczące zawiłej historii firmy Franka – Kamerawerk. W okresie pierwszej wojny światowej w fabryce gdzie dotychczas były produkowane różnego rodzaju aparaty fotograficzne była produkowana broń i sprzęt wojskowy dla wojsk niemieckich. Sprzedawane były też aparaty dla armii z jakże wzniosłym hasłem „Mit Franka in den Krieg”, co oznacza po polsku mniej więcej zwrot „Z Franką na wojnę”. Drugą ciekawostką, którą odnalazłem jest zapisek, że w roku 1958 w fabryce zatrudnionych było 154 pracowników i produkowano 650000 aparatów fotograficznych. Szczególnie liczba wyprodukowanego sprzętu zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie.

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

Franka Klappkamera 1927

42. Jesień na Pałukach – Jarmark Sztuki Ludowej – 17 września 2017 roku. Fotokolekcja zaprasza po raz czwarty!

Jesień na Pałukach 2017

Jesień na Pałukach 2017

Fotokolekcja wzięła udział w 24. Włocławskim Jarmarku Staroci i rękodzieła ludowego (zdjęcia i video).

11 czerwca 2017 roku we Włocławku odbywał się 24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego organizowany przez Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej. Fotokolekcja miała zaszczyt być jednym z wystawców podczas tej wspaniałej imprezy. Tradycyjnie pokazałem część mojej kolekcji aparatów w ilości 24 sztuk. Wybrałem oczywiście najciekawsze według mnie egzemplarze z moich zbiorów, choć mam jeszcze wiele do pokazania. Oprócz ekspozycji aparatów, która miała charakter pokazowy, miałem również kilka drobiazgów, które mi się dublują i próbowałem je sprzedać za parę złotych – niestety chętnych nie było. Bo kto w dzisiejszych czasach fotografuje Smieną albo czyta książki takich autorów jak Pękosławski lub Śmigielski, w których mowa jest o pracowni fotoamatora i lustrzankach analogowych? Takich osób jest po prostu coraz mniej, choć mam nadzieję, że jednak ktoś mimo wszystko czytuje takie książki – bo fotografia na kliszy jeszcze nie umarła na pewno – tego jestem pewien, a na dowód tego odsyłam na fantastyczną stronę fotograficzną, której jestem użytkownikiem od wielu lat: www.aparaty.tradycyjne.net.

Wracając do głównego tematu, czyli do Jarmarku w którym brałem udział chciałbym zwrócić uwagę na naprawdę ogromną różnorodność przedmiotów oferowanych do sprzedaży i do wymiany. Znaczki pocztowe, monety, militaria, antyki, obrazy, stare zdjęcia oraz oczywiście przedmioty wykonane przez twórców ludowych takie jak obrusy, czy serwetki. Moje stoisko z aparatami fotograficznymi cieszyło się sporym zainteresowaniem, głównie starszych osób, którzy wspominali, że niektórymi aparatami z mojej kolekcji wykonywali niegdyś zdjęcia. Wydaje mi się, że dzięki mnie i moim aparatom u wielu osób powróciły miłe wspomnienia z młodości. Pewna starsza Pani wspominała, że ma w swoim prywatnym archiwum fotograficznym rodzinne zdjęcia z okresu II Wojny Światowej, które cudem uchowały się w jej zbiorach. Reszta zdjęć została ukryta w kominku przed rewizją hitlerowców i niestety przez przypadek i zapomnienie zdjęcia te uległy spaleniu.

Bardzo lubię słuchać takich historii jak ta powyżej, bo są to historie płynące prosto z serca, są to historie prawdopodobnie nigdy nie spisane na papierze i często  po prostu są zabierane do grobu, a warto przekazywać takie opowiadania rodzinie, bliskim znajomym, aby przetrwały jak najdłużej. Przyznam szczerze, że praktycznie na każdym jarmarku na którym udało mi się pokazać moją kolekcję takich opowieści miałem bardzo dużo i między innymi dlatego lubię wystawiać swoje eksponaty na widok publiczny.



Podczas Jarmarku we Włocławku miałem zaszczyt udzielać krótkiej wypowiedzi specjalnie dla telewizji CW24TV – dostępnej w internecie oraz w lokalnej Włocławskiej telewizji kablowej. Powyżej film z 24. Włocławskiego Jarmarku Staroci i rękodzieła ludowego zrezalizowany przez CW24TV, natomiast poniżej zdjęcia mojej „wystawki” z Włocławka.

http://oi65.tinypic.com/aloj09.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego

http://oi67.tinypic.com/21kyqg7.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego

http://oi63.tinypic.com/2uepvkh.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego

http://oi64.tinypic.com/28qxblt.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego

http://oi65.tinypic.com/1grh3r.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego

http://oi65.tinypic.com/dgov9i.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego

http://oi68.tinypic.com/23uv7zd.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego

http://oi68.tinypic.com/2hpkbbk.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego

http://oi68.tinypic.com/nldh69.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego

http://oi67.tinypic.com/rkzdyp.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego. Fot. Jarosław Czerwiński (Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku)

http://oi68.tinypic.com/6ymt86.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego. Fot. Jarosław Czerwiński (Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku)

http://oi68.tinypic.com/5xr8js.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego. Fot. Jarosław Czerwiński (Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku)

http://oi66.tinypic.com/9vdqao.jpg

24. Włocławski Jarmark Staroci i rękodzieła ludowego – wypowiedź dla telewizji CW24TV. Fot. Jarosław Czerwiński (Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku)

Moje podsumowanie 41. Jesieni na Pałukach. Opis i zdjęcia.

Dzisiaj mijają dwa tygodnie od zakończenia tegorocznej 41. Jesieni na Pałukach, która rok w rok odbywa się w Żninie w obrębie baszty i uliczek prowadzących na rynek. Fotokolekcja miała zaszczyt po raz trzeci z rzędu pojawić się ze swoim stoiskiem i wystawić małą część swojej kolekcji. Najważniejsze, że pogoda dopisała, było ciepło i słonecznie. Na dwóch poprzednich edycjach Jesieni na Pałukach aura była fatalna, było zimno, wietrznie i niestety deszczowo. Podczas tegorocznego jarmarku wystawiłem 25 aparatów fotograficznych, a wśród nich ogromny studyjny aparat GLOBICA (format 18 x 24 cm) wyprodukowany dokładnie w maju 1972 roku. Aparat ten nabyłem zimą 2015 roku w opłakanym stanie, praktycznie żadnego pokrętła nie szło ruszyć. GLOBICA przeszła gruntowną (amatorską) renowację, którą wykonałem wspólnie z moim tatą. Więcej na temat tego aparatu i jego renowacji przedstawię już niedługo w oddzielnym wpisie.

Tak jak co roku podczas tej pięknej imprezy ludowej spotałem wiele ciekawych osób. Z tych wielu wybrałem dwie, które zapadły mi w pamięci najbardziej. Jedną z tych osób był starszy, bardzo miły Pan (w wieku około 75 – 80 lat). Był zafascynowany każdym z aparatów, co nie zawsze się zdarza. Jednak jego uwaga skupiona była głównie na obiektywie od wielkoformatowej GLOBICI, czyli na popularnym ale i bardzo cenionym TESSARZE 4,5/250 mm. W trakcie rozmowy ten starszy Pan opowiadał jak wykonywał zdjęcia w młodości i jak sam je wywoływał – chyba te aparaty i ta wystawa przypomniały mu dawne i piękne czasy. Drugą osobą, która zapadła mi w pamięci, i która pewnie na zawsze w mej pamięci będzie to niewidoma dziewczynka, która była na Jesieni na Pałukach wspólnie z mamą (notabene są to moje sąsiadki). Nie mam kompletnie doświadczenia z osobami niewidomymi bądź słabowidzącymi ale wydaję mi się, że dość dobrze tłumaczyłem Weronice co w danej chwili dotyka i do czego to służy. Powiem szczerze, że sprawiało mi to przyjemność, że być może dzięki mnie Weronika dowie się czegoś nowego i dotknie czegoś czego nigdy nie miała okazji dotykać, bo jak wiadomo w muzeach jest zakaz dotykania eksponatów (na szczęście już powoli się to zmienia). Co ciekawe sąsiadki nie miały pojęcia, że jestem kolekcjonerem starych aparatów fotograficznych, więc wystawa spełnia swoją rolę – chęć „rozreklamowania” mojej „kolekcjonerskiej działalności”.

Pod koniec jarmarku, czyli około godziny 16:00 w końcu wyrwałem się ze swojego stoiska i poszedłem obejrzeć co do zaoferowania mają rękodzielnicy ludowi. Jak się okazało było co oglądać i podziwiać. Rzeźby, obrazy, haftowane obrusy, własne wyroby mięsne i wiele, wiele innych pięknych i smacznych rzeczy można było oglądać i oglądać bez końca. Ludzie, którzy zajmują się takim rękodziełem to po prostu wielcy artyści, a niestety takich osób jest coraz mniej, więc tym bardziej warto odwiedzać co roku Jesień na Pałukach. Zapraszam za rok!

Jesień na Pałukach 2016

Jesień na Pałukach 2016

Jesień na Pałukach 2016

Jesień na Pałukach 2016

Jesień na Pałukach 2016

Jesień na Pałukach 2016

Jesień na Pałukach 2016

Jesień na Pałukach 2016

41. Jesień na Pałukach – Jarmark Sztuki Ludowej. Fotokolekcja po raz trzeci wystawi swoją kolekcję aparatów! Będzie duuuuuża niespodzianka…

Jesień na Pałukach 2016

Jesień na Pałukach 2016

Aparat SOHO MYNA ALL DISTANCE – brytyjski elegant!

Od zawsze fascynują mnie małe, nieznane, ale ciekawe przedsiębiorstwa związane z fotografią. Tym razem przybliżę troszkę aparat brytyjskiej firmy SOHO LTD. z Londynu produkującej aparaty fotograficzne (przy współpracy m.in. z firmą Kershaw z Leeds) od 1929 do 1947 roku, a więc bardzo krótko porównując działalność tej firmy do innych marek takich jak np. Voigtlander czy Kodak, które mają tradycje fotograficzne sięgające właściwie setek lat. Londyńska fabryka wypuściła na rynek około 11 różnych modeli aparatów w tym wiele ciekawych perełek kolekcjonerskich, takich jak np. SOHO REFLEX (lustrzany aparat wielkofomatowy) lub SOHO PILOT.

W roku 1937 firma SOHO LTD. zaczęła sprzedawać średnioformatowe apraraty (format zdjęć 6×9 cm) SOHO MYNA ALL DISTANCE, które wyszły na rynek w dwóch wersjach: SOHO MYNA ALL DISTANCE (ja posiadam właśnie ten model) i SOHO MYNA ALL DISTANCE MODEL SK12. Obie wersje aparatu były niesamowicie prostymi konstrukcjami. Różnice między modelami polegały na różnych płytkach obiektywowych oraz na wyciągu miechów. W modelu SK12 miech wysuwał się równocześnie z otwieraną klapką aparatu i był troszeczkę inaczej skonstruowany, a w podstawowym modelu ALL DISTANCE fotografujący musiał samodzielnie wysunąć miech po wcześniejszym otwarciu klapy aparatu.

Przejdźmy teraz do opisu możliwości technicznych tego cacka – choć możliwości były niestety niewielkie ponieważ aparaty skierowane były do kompletnych fotoamatorów. Czas otwarcia migawki był tylko jeden: 1/40 sekundy (oznaczony na płycie obiektywu jako „I”) + czas T – polegający na otwarciu migawki przez użytkownika tak długo jak potrzeba. Obiektyw ma stałą przysłonę wynoszącą F16. Jeśli chodzi o możliwość ustawienia ostrości to mamy tylko dwie opcje do wyboru: NEAR – czyli „w pobliżu” (około 1,5 m) oraz FAR – czyli „daleko” (od około 2 m do nieskończoności).

Obudowa tego brytyjskiego eleganta została wykonana z metalu, który został pokryty czarną lekko pomarszczoną okleiną, która szczerze mówiąc prezentuje się wyśmienicie i doskonale imituje coś w rodzaju naturalnej skóry. Pozostałe elementy metalowe są porządnie pokryte pięknym chromem, który mimo upływu 79 lat wygląda niemalże jak nowo położony.

Po raz drugi spotykam się z aparatem, który soczewkę obiektywu ma schowaną za migawką – choć wiem, że jest więcej aparatów z takim właśnie rozwiązaniem – m.in. No. 1A Folding Pocket Kodak, Model D, którego również posiadam w swojej kolekcji. Na koniec mała ciekawostka – aparat SOHO MYNA ALL DISTANCE po wejściu na rynek kosztował tylko… 15 szylingów, a dla jeszcze bardziej ciekawych dodam, że kiedyś w Wielkiej Brytanii 1 funt równał się 20 szylingom. W dzisiejszych czasach aparat ten jest rzadko spotykany w Polsce, lecz w krajach brytyjskich jest to aparat mniej więcej tak popularny jak Druh w naszym kraju, który był produkowany przez WZFO.

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

SOHO MYNA ALL DISTANCE

Fotokolekcja z wizytą w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy!

Po długiej przerwie od pisania na blogu postanowiłem, że w końcu coś napiszę i podzielę się z Wami małą relacją i fotorelacją z wizyty w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy. To magiczne miejsce odwiedziłem 30 kwietnia br. wspólnie z moją dziewczyną i dobrym znajomym Panem Piotrem Podlewskim. Mimo, że wyjazd był zaplanowany ze sporym wyprzedzeniem jak zwykle nie zabrakło „ciekawych” przygód. Mieliśmy pojechać samochodem, a w ostatniej chwili okazało się, że musimy polegać na starym i poczciwym PKS-ie, nie zawiedliśmy się :). Po przyjeździe do Bydgoszczy skorzystaliśmy z pomocy Pana Zdzisława Krakowiaka (znanego bydgoskiego fotografa dokumentującego życie bydgoszczan w czasach PRL-u), który dowiózł nas do muzeum, mieszczącego się przy ulicy Królowej Jadwigi 14 – nad Brdą.

Łukasz Ułanowski, który jest koordynatorem kreatywnej przestrzeni fotograficznej w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy przywitał nas bardzo serdecznie. Zaraz po błyskawicznym zakupie biletów Łukasz oprowadzał nas po sporej przestrzeni muzeum – opowiadając przy tym wiele ciekawych historii i przekazując nam mnóstwo informacji związanych z eksponatami muzealnymi. Na mnie największe wrażenie zrobił ogromny stary drewniany niemiecki powiększalnik z 1925 roku i o wiele wiele większa maszyna do obróbki slajdów. Gigantyczna maszyna służąca do kopiowania zaskoczyła mnie nie tylko swoim rozmiarem ale i stanem zachowania – niemalże fabrycznym. Ciekawa była także duża suszarka bębnowa, która jest w pełni sprawna i używana podczas fotograficznych warsztatów prowadzonych przez muzeum. Oczywiście oprócz tak dużych urządzeń wśród eksponatów są też te mniejsze i równie ważne, czyli aparaty fotograficzne, obiektywy, światłomierze i lampy błyskowe. Wśród aparatów można spotkać prawdziwe perełki (w tym aparat legendarnej firmy Leica). Muzeum skupia się także na prezentacji kamer filmowych i projektorów do wyświetlania obrazów z błon światłoczułych. Na piętrze znajduje się mała biblioteczka ze sporą ilością książek oraz prasy o tematyce fotograficznej.

W muzealnych planach jest utworzenie u góry stałej wystawy futerałów od aparatów, a maleńki zalążek można już oglądać w murach muzeum. Wyjazd uważam za niezwykle ciekawy i udany – a około 1,5 godziny poświecone na zwiedzanie to czas minimum pozwalający na spokojne przyjrzenie się eksponatom.

Polskie aparaty Alfa.

Polskie aparaty Alfa.

Dwa potężne powiększalniki i gigantyczna maszyna przeznaczona do kopiowania - zachowana w idealnym stanie.

Dwa potężne powiększalniki i gigantyczna maszyna przeznaczona do kopiowania – zachowana w idealnym stanie.

Maszyna do kopiowania.

Maszyna do kopiowania.

Łukasz Ułanowski tłumaczy zasady działania maszyny do kopiowania.

Łukasz Ułanowski tłumaczy zasady działania maszyny do kopiowania.

Powiększalniki sfotografowane z innego kąta.

Powiększalniki sfotografowane z innego kąta.

Pan Piotr Podlewski przy jednej z wielu gablot ze sprzętem fotograficznym.

Pan Piotr Podlewski przy jednej z wielu gablot ze sprzętem fotograficznym.

Pan Podlewski i Łukasz Ułanowski tłumaczący zasadę działania kolejnej tajemnej machiny.

Pan Podlewski i Łukasz Ułanowski tłumaczący zasadę działania kolejnej tajemnej machiny.

Łukasz Ułanowski przy suszarce bębnowej, która jest w pełni sprawna.

Łukasz Ułanowski przy suszarce bębnowej, która jest w pełni sprawna.

Pan Podlewski dokumentuje wystawione w muzeum eksponaty.

Pan Podlewski dokumentuje wystawione w muzeum eksponaty.

Ciemnia dla uczestników warsztatów i zajęć organizowanych przez Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Ciemnia dla uczestników warsztatów i zajęć organizowanych przez Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Tył studyjnego aparatu Globica (w muzeum są wyeksponowane 3 takie aparaty - różnej wielkości).

Tył studyjnego aparatu Globica (w muzeum są wyeksponowane 3 takie aparaty – różnej wielkości).

Wyposażenie ciemni w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Wyposażenie ciemni w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Wyposażenie ciemni w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Wyposażenie ciemni w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Jedne z wielu powiększalników.

Jedne z wielu powiększalników.

Aśka przeglądająca zbiory bardzo starych fotografii.

Aśka przeglądająca zbiory bardzo starych fotografii.

Machina do kopiowania widziana z piętra w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Machina do kopiowania widziana z piętra w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Ja, autor bloga fotokolekcja trzymający w rękach Zenita z obiektywem lustrzanym produkcji radzieckiej.

Ja, autor bloga fotokolekcja trzymający w rękach Zenita z obiektywem lustrzanym produkcji radzieckiej.

Tutaj jestem w swoim świecie :)

Tutaj jestem w swoim świecie :)

Aśka i ja - zapoznajemy się z materiałami, które otrzymaliśmy od Łukasza.

Aśka i ja – zapoznajemy się z materiałami, które otrzymaliśmy od Łukasza.

Materiały reklamowe i bilety do Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Materiały reklamowe i bilety do Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Zeszyt Muzealny Muzeum Fotografii w Bydgoszczy, a w nim bardzo dużo informacji trudno dostępnych nawet w internecie.

Zeszyt Muzealny Muzeum Fotografii w Bydgoszczy, a w nim bardzo dużo informacji trudno dostępnych nawet w internecie.

Artykuł o fabryce szklanych płyt produkowanych w Bydgoszczy przez firmę ALFA.

Artykuł o fabryce szklanych płyt produkowanych w Bydgoszczy przez firmę ALFA.

Ciekawostki muzealne Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Ciekawostki muzealne Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Edukacja w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Edukacja w Muzeum Fotografii w Bydgoszczy.

Mokry kolodion. Zbiór reguł roztworów mokrego kolodionu.

Mokry kolodion. Zbiór reguł roztworów mokrego kolodionu.

Aparat VEGA II, czyli Czechosłowackie maleństwo z „maleńkim oczkiem” produkowane w Spółdzielni Druopta Praha.

W czasach gdy Czechy i Słowacja tworzyły jedno państwo – Czechosłowację, w Pradze a więc w stolicy tego kraju istniała fabryka, która zajmowała się produkcją aparatów fotograficznych. Była to firma DRUOPTA – która tak właściwie była spółdzielnią pracy. Założona została w 1950 roku, choć co ciekawe według mojej wiedzy jednym z pierwszych aparatów, który został wyprodukowany w tej fabryce pochodzi z 1949 roku (więc być może firmę założono wcześniej?), a jest to aparat VEGA, który występował właściwie aż w czterech różnych wersjach: VEGA, VEGA II, VEGA III oraz VEGA IV. Napisałem, że jednym z pierwszych był aparat VEGA, bo prawdopodobnie pierwszy był REX I (informacje znalezione w sieci) – prototyp VEGI. DRUOPTA  produkowała jeszcze kilka innych aparatów, głównie wykonanych z bakelitu, ale nie tylko. Do „rodzinki” należały także aparaty: Druoflex, Corina, Corta, Druex, Efekta, Fit II, Fokaflex (produkowany już od 1945 roku przez firmę Heskẏ, lecz DRUOPTA zaczęła jego produkcję w 1950 roku), Inka, Pionyr (Pioneer), RIX oraz Stereokamera. Postaram się nieco przybliżyć „sylwetkę” aparatu VEGA II, a więc jednemu z najstarszych produkowanych przez firmę DRUOPTA.

Małoobrazkowy aparat fotograficzny VEGA II był produkowany w latach 1949 – 1951 (w tym samym czasie był dostępny na rynku aparat VEGA (bez napisu na aparacie), natomiast VEGA III można było kupić w okresie 1957 – 1958 – w trzeciej wersji zostały zamontowane sanki na lampę błyskową). Aparat VEGA IV był najprawdopodobniej produkowany w tych samych latach co wersja trzecia. Wszystkie wersje były do siebie niemal bliźniaczo podobne wizualnie – różnice pojawiały się jeśli chodzi o aspekty techniczne. VEGA w wersji drugiej wyposażony był w centralną migawkę ETAXA (lub CHRONTAX), obie migawki posiadały następujące czasy otwarcia migawki: 1/10, 1/25, 1/50, 1/100, 1/200 + czas „B” oraz „T” z obiektywami DRUOPTAR 4,5/50mm. Zakres przysłon wynosi od 4,5 do 16. Minimalna odległość ostrzenia zaczyna się od 75 cm. Jednak zdarzały się też VEGI II ze świetną i o wiele bogatszą w czasy naświetlania migawką COMPUR RAPID (1/1-1/500 + B) oraz w jaśniejszy obiektyw ETAR 3,5/50mm. Obiektywy w każdym z modeli aparatu VEGA zostały osadzone na metalowym tubusie, który należy wysunąć aby prawidłowo wykonać fotografię. Czechosłowaccy konstruktorzy nie wyposażyli VEGI II w blokadę chroniącą naświetloną klatkę przed wielokrotną ekspozycją, więc trzeba pamiętać aby po każdym wykonanym zdjęciu przesunąć film. Kolejną wpadkę „spece” z firmy DRUOPTA zaliczyli przy wizjerze lunetkowym w jaki zaopatrzony jest VEGA II. „Maleńkim oczkiem” z tytułu wpisu jest właśnie wyżej wymieniony wizjer przez który praktycznie nie można kadrować – jego średnica to niecałe 3mm! Podobny wizjer spotkałem tylko w niemieckim aparacie Balda Jubilette.

Opis techniczny tego „maluszka” mamy za sobą, teraz czas na opis wizualny. Twór Czechosłowackich projektantów nie należy do aparatów nad wyraz pięknych. Jest to prosty aparat bez niepotrzebnych udziwnień. Został wykonany z metalu – jest naprawdę solidny i ciężki jak na jego małe rozmiary. Front tak jak i tył aparatu został oklejony czarną okleiną skóropodobną, która po dziś dzień (mimo, że aparat ma już około 66 lat) prezentuje się bardzo dobrze.

Co do całej serii aparatów VEGA bardzo ciekawe jest zastosowanie aż sześciu różnych typów migawek – były to migawki: DRUO, ETAXA, VEBUR, COMPUR RAPID CHRONTAX i METAX. Na szczególną uwagę zasługuje montaż migawek VEBUR oraz COMPUR RAPID, które były stosowane w aparatach niemieckich.
Poniżej sporządziłem tabelę z typami obiektywów i migawek montowanych do poszczególnych modeli VEGI oraz do prototypu VEGI – aparatu REX I.

Model aparatu Rodzaj obiektywu Typ migawki
REX I (prototyp VEGI) Druoptar 4,5/50mm Druo 1/25-1/100 + B i T
VEGA Druoptar 4,5/50mm Druo 1/25-1/100 + B i T
VEGA II Druoptar 4,5/50mm Chrontax 1/10-1/200 + B i T
VEGA II ETAR 3,5/50mm Compur Rapid 1/1-1/500 + B
VEGA II Druoptar 4,5/50mm ETAXA 1/10-1/200 + B i T
VEGA III Druoptar 3,5/50mm Chrontax 1/10-1/200 + B i T
VEGA III ETAR 3,5/50mm ETAXA 1/10-1/250 + B i T
VEGA IV ETAR 3,5/50mm VEBUR 1/1-1/250 + B
VEGA IV ETAR 3,5/50mm METAX 1/1-1/400 + B
VEGA II - DRUOPTA PRAHA

VEGA II – DRUOPTA PRAHA

VEGA II - DRUOPTA PRAHA

VEGA II – DRUOPTA PRAHA

VEGA II - DRUOPTA PRAHA

VEGA II – DRUOPTA PRAHA

VEGA II - DRUOPTA PRAHA

VEGA II – DRUOPTA PRAHA

VEGA II - DRUOPTA PRAHA

VEGA II – DRUOPTA PRAHA

VEGA II - DRUOPTA PRAHA

VEGA II – DRUOPTA PRAHA

VEGA II - DRUOPTA PRAHA

VEGA II – DRUOPTA PRAHA

DRUOPTA PRAHA - logo firmy

DRUOPTA PRAHA – logo firmy

DRUOPTA PRAHA - logo firmy

DRUOPTA PRAHA – logo firmy

Radioaktywne obiektywy – czy fotoamator może być zagrożony?

Cały Świat – włączając w to każdego człowieka – zbudowany jest z pierwiastków chemicznych. Wszystko oparte jest na chemii, tak było, jest i będzie. Fotografia – analogowa zwłaszcza – to chemia w chemii, ponieważ od filmu światłoczułego zakładanego w aparacie, aż do procesu wywołania i utrwalenia zdjęcia mamy doczynienia z procesami chemicznymi. Jak wszystko to wszystko – obiektywy fotograficzne to również chemia. Jednak niektóre obiektywy – a nawet całkiem spora grupa obiektywów – są wykonane z pierwiastków radioaktywnych.

Mowa tutaj o tlenku toru (Th) oraz o tlenku lantanu (La). Oba pierwiastki były wykorzystywane przy produkcji soczewek – głównie radzieckich i japońskich obiektywów. „Proceder” ten trwał przez około 50 lat – radioaktywne izotopy Toru stosowano w latach 1940 – 1970, a lantan był stosowany do produkcji soczewek nawet do lat dziewięćdziesiątych! Tor jest o wiele bardziej radioaktywny od lantanu (radioaktywność lantanu jest aż 10000 razy mniejsza niż toru). Obiektywy, które zawierają te nieszczęsne pierwiastki posiadam w swojej kolekcji. Głównie są to obiektywy z byłego Związku Radzieckiego (np. Industar I-61 lub Industar I-61 Ł/D – których soczewki są wykonane z domieszką lantanu). Są to bardzo popularne obiektywy, montowane w równie popularnych korpusach – w aparatach marki FED – które są małoobrazkowymi dalmierzowcami. Należy dodać, że lantanu, który był użyty przy produkcji soczewek Industarów jest jak na lekarstwo. Ten pierwiastek występuje w minimalnych ilościach, które absolutnie nie są szkodliwe dla człowieka. Chociaż ciekawi mnie jeden fakt. Informacje o nieszkodliwości lantantu, które można odnaleźć w sieci odnoszą się do faktu posiadania jednego takiego obiektywu – ja jako kolekcjoner posiadam 6 sztuk Industarów – czy w takim razie jestem jakoś zagrożony promieniowaniem radioaktywnym? Myślę, że na pewno takie promieniowanie jest troszkę podwyższone, lecz nadal nieszkodliwe.

W kraju kwitnącej wiśni – a więc w Japonii – także wytwarzano obiektywy z domieszką substancji radioaktywnych. To właśnie japończycy masowo stosowali Tor przy produkcji swoich klasowych i legendarnych obiektywów. Wśród firm, które produkowały soczewki z dodatkiem Toru można wymienić takie znane marki jak: Canon, Asahi Opt. Co. (czyli sławne Takumary dla Pentaxa), Yashica i wiele, wiele innych. W mojej kolekcji posiadam tylko jeden z tych japońskich obiektywów z dodatkiem Toru – jest to Super – Multi – Coated TAKUMAR 1:1.8/55, produkowany przez japońskie przedsiębiorstwo Asahi Opt. Co. w Tokio. Obiektyw ten jest bardzo jasny, daje piękne kontrastowe fotografie oraz „powala na łopatki” wiele obiektywów niesamowicie ostrymi zdjęciami. Ja osobiście używałem tego obiektywu do makrofotografii, poprzez odpowiednie tuleje i przejściówkę podpiąłem go do mojego cyfrowego Nikona. Zdjęcia, które wykonałem tym zestawem są wydane w specjalnym albumie wydanym przez Starostwo Powiatowe w Żninie.

Według strony: 
http://if.pw.edu.pl/~sala/papers/Obiektywy.pdf
mój TAKUMAR jest promieniotwórczy, a moc dawki radioaktywności wynosi 3500 nSv/h, a więc całkiem sporo, choć do rekordzistów jest mu jeszcze daleko. W sieci odnalazłem informacje o bardzo jasnym szkle ze stajni Canona – Canon 1.2/55 promieniuje mocą 17000 nSv/h!!! Drugie z kolei miejsce zajmuje obiektyw znakomitej firmy Fuji – Fujinon 1.4/50, którego promieniowanie wynosi 12000 nSv/h!

No dobrze, a zastanawialiście się dlaczego właściwie producenci obiektywów produkowali swoje soczewki z dodatkiem promieniotwórczych pierwiastków? Odpowiedź jest po prostu banalna – lantan i tor, dodawane masowo do składu soczewek miały poprawić właściwości optyczne radzieckich i japońskich obiektywów. I rzeczywiście obie nacje stworzyły bardzo dużo znakomitych optycznie „szkieł” dzięki tym izotopom. Wiele z nich do dnia dzisiejszego ma miano wręcz kultowych – np. SMC Takumar o światłosile 1.4 przy ogniskowej 50 mm - mimo swojej sporej radioaktywności (10000 nSv/h) jest bardzo cenionym i poszukiwanym szkłem przez fotoamatorów, a nawet profesjonaliści z powodzeniem używają tego obiektywu do pracy twórczej.

Konstruktorzy obiektywów stosowali soczewki z lantanem i torem aby zminimalizować abberację chromatyczną, która wyróżnia się kolorowym obramowaniem konturów obrazu widzianego na zdjęciu oraz pogorszeniem ostrości. Coś musi być na rzeczy – ponieważ zdjęcia wykonane przy użyciu obiektywów rzekomo promieniotwórczych bardzo często są bardzo ostre, dobrze nasycone kolorami, a przy tym bardzo kontrastowe. Mimo, że miałem doczynienia tylko z kilkoma wyżej opisanymi obiektywami z domieszką lantanu i toru to muszę potwierdzić doskonałą jakość zdjęć, które wykonałem przy pomocy tych obiektywów. Industarami wykonałem kilka dobrych rodzinnych zdjęć, a Takumarem wykonałem przepięknie nasycone fotografie makro – kolory przyrody wykonane tym japońskim szkłem bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły.

Wadą niemalże wszystkich radioaktywnych obiektywów jest żółknięcie soczewek (właściwie to klej łączący soczewki żółknie pod wpływem promieniowania), ale moim zdaniem nie wpływa to istotnie na jakość zdjęć. Jeśli jednak komuś przeszkadza żółtawo – brązowy kolor soczewek to jest na to recepta. Prawdopodobnie promieniowanie UV pozwala usunąć objawy żółknięcia szkieł. Proces „naświetlania” soczewki obiektywu jest jednak długotrwały (około 2 tygodnie). Można wystawić obiektyw na ostre Słońce, bądź naświetlać go lampą UV. Ja jednak nie jestem zwolennikiem tego typu praktyk. Myślę, że takie promieniowanie UV może bardziej zaszkodzić naszemu obiektywowi niż mu pomóc. Mój TAKUMAR i Industary posiadają lekko pożółknięte soczewki, ale nigdy nie odważyłbym się wystawiać ich na silne Słońce – tym bardziej, że fotografie, które wykonuję tymi szkłami są bardzo dobre i zażółcenie soczewek kompletnie nie wpływa na jakość zdjęć.

Przypuszczam, że na pytanie z tytułu tego wpisu każdy odpowie sobie indywidualnie. Ja jednak nie zamierzam panikować z powodu posiadania i używania szkieł z domieszką takich substancji jak lantan, czy jeszcze bardzej szkodliwy tor. Ilości w jakich występują owe pierwiastki w składzie soczewek są znikome, a promieniowanie, które emitują mimo, że dość silne to jednak nadal bezpieczne dla człowieka. Przez tyle lat wielu ludzi stosowało, a nawet po dziś dzień używa wiele tych „szkodliwych” szkieł i mają się dobrze – przynajmniej ja nigdy nie słyszałem, aby ktoś miał jakieś objawy chorobotwórcze spowodowane używaniem obiektywów z lantanem i torem. Posiadacze Takumarów, Industarów, ale i innych cenionych szkieł mogą spać spokojnie, a więc życzę samych udanych kadrów wykonanych tymi i innymi obiektywami.

Aparaty i radioaktywne obiektywy

Aparaty i radioaktywne obiektywy

Aparaty i radioaktywne obiektywy

Aparaty i radioaktywne obiektywy

FED 5B i radioaktywny Industar I-61 Ł/D

FED 5B i radioaktywny Industar I-61 Ł/D

Pentax Spotmatic i radioaktywny SMC Takumar 1.8/55

Pentax Spotmatic i radioaktywny SMC Takumar 1.8/55

SMC Takumar 1.8/55 (posiada soczewki z domieszką Toru)

SMC Takumar 1.8/55 (posiada soczewki z domieszką Toru)

Industar I-61 Ł/D (soczewki z domieszką lantanu) i SMC Takumar 1.8/55 (soczewki z domieszką toru)

Industar I-61 Ł/D (soczewki z domieszką lantanu) i SMC Takumar 1.8/55 (soczewki z domieszką toru)

Industar i Takumar

Industar i Takumar

Industar i Takumar

Industar i Takumar

Industar i Takumar

Industar i Takumar

SMC Takumar 1.8/55

SMC Takumar 1.8/55

Industar I-61 2.8/55

Industar I-61 2.8/55

Zdjęcie (mojego autorstwa) wykonane za pomocą cyfrowego aparatu NIKON D3100 + tuleleje + SMC Takumar 1.8/55

Zdjęcie (mojego autorstwa) wykonane za pomocą cyfrowego aparatu NIKON D3100 + tuleleje + SMC Takumar 1.8/55